Aktualności
Ze starej półki Biblioteki w Trzebini
Dodano:
Zapraszamy do zapoznania się z kolejną odsłoną cyklu "Ze starej półki Biblioteki w Trzebini".
Powieść „Gra fal” uważana jest za symboliczną kontynuację cyklu „Król Andrzej”, znanego też pod alternatywnym tytułem „Księżniczka Metella”. Nie chodzi tu jednak o kontynuację losów postaci – bo obie powieści mają innych głównych bohaterów – ale o kontynuację rozważań Kazimierza Przerwy-Tetmajera nad losami świata, gdzie tradycja i sceptycyzm ściera się z religijnym fanatyzmem, a "grę fal" obrazuje bezsilność jednostki wobec chaosu historii i nieuchronny upadek wymuszonych systemów. Na wspomnianą zależność zwrócił uwagę sam Tetmajer, gdyż pierwsze wydanie „Gry fal” ukazało się w 1911 r. jako „Gra fal. Powieść w związku z Królem Andrzejem’”. Znajdujące się w trzebińskiej bibliotece wydanie z 1925 r. jest już pozbawione tego sugestywnego podtytułu. W późniejszym czasie książka ta ukazała się także pod alternatywnym tytułem „Płynące fale. Romans”(wydania z 1918 i 2011).
W powieści „Gra fal” Przerwa-Tetmajer wykorzystuje motyw wody i fal jako uniwersalny symbol przemijania, wieczności oraz nicości jednostki wobec nieuchronnego biegu dziejów i losu, któremu człowiek jest bezwolnie poddany. Człowiek jest niesiony falami dziejów, a gra fal jedynie odzwierciedla zmagania ludzkie z potęgą, której nie da się ani powstrzymać, ani też całkowicie kontrolować. Woda reprezentuje ciągłą zmienność i upływający czas, co stanowi też nawiązanie do filozofii Heraklita z Efezu – „panta rhei” (wszystko płynie). Rzeczywistość się zmienia i nie można tego zatrzymać. Poglądy Kazimierza Przerwy-Tetmajera w tej materii uosabia jeden z bohaterów powieści „Gra fal”, przebywający w Watykanie kardynał Murri: „Fale oceanów rozhuśtywane od rewolucji do rewolucji, od wojny do wojny, zdają się spiętrzać do ostatecznego ogromu. Budowa państw i społeczeństw zdaje się drżeć ostatecznie w posadach. Ów świat nowy, świat przyszłych długich stuleci budzi się długim dniem... Odepchnąć go nie można – nie doczekać trzeba... Jedno jest niedosiężne: Rzym. Nie doczekamy – rzucił półgłosem – Przetrwamy! [...] Nadeszły dni próby. Rzym jest centrem świata, alfą i omegą. Rzym istnieje dla świata, ale gdyby nie było Rzymu, nie byłoby potrzeby świata. Ludzkość została stworzoną na to, aby była zbawioną, a zbawia ją przez chrzest i ostatnie pomazanie Rzym, Kościół, Matka nasza. [...] „Po przestrzeniach ziemi przelewały się fale. Jedni wznosili się i ginęli od wojen, inni kopali miny albo stali na minach... Mniejsze narody i słabsze warstwy walczyły o życiu, lub czekały na straszną walkę o nie; większe o wszystko. Kardynał Muri zdawał sobie sprawę z potęgi chaosu. Wiedział, że może nadejść dzień, w którym zarówno ten porządek świecki, o który opiera się rząd duchowny, jak i porządek duchowny będą musiały stawić czoło napierającym na nie z coraz większym zuchwalstwem naporom”. Równocześnie kardynał Murri miał głębokie wewnętrzne przekonanie, że Polska w tym ogólnym chaosie nie zginie. W rozmowie z polską księżną Dorotą Korecką – właścicielką 3 pałaców i zamku w Korcu – kardynał powiedział: „Wasz nieszczęśliwy kraj jest zawsze tym Odyseuszem między Skillą a Harybdą, który przecież jakoś wypływa. Czyż utonął kiedy? Nigdy.” Kardynał Muri uważa zatem, że naród polski jest w sytuacji bez wyjścia, a wybór każdej opcji politycznej niesie za sobą potencjalne ryzyko, gdyż nie można uniknąć niebezpieczeństwa związanego z każdym – równie niekorzystnym – wyborem. W swojej wypowiedzi kardynał nawiązuje do mitologii greckiej, gdzie Scylla i Charybda były dwoma potworami morskimi, czyhającymi na żeglarzy po obu stronach wąskiej cieśniny (utożsamianej z Cieśniną Mesyńską). Przepłynięcie tamtędy zmuszało żeglarzy do podjęcia decyzji, która w obu przypadkach wiązała się z potencjalnym ryzykiem ataku drapieżnika. Księżna Korecka podziela zdanie kardynała Murri w kwestii bezsilności jednostki wobec nieuchronnego biegu dziejów – jej zdaniem „życie jest huraganem, który wiruje ludźmi jak liśćmi”. Tezę tę potwierdza także swoją wypowiedzią polski szlachcic i zarazem żołnierz-ochotnik Stanisław Orla Krupiński, który w taki oto sposób streścił historię swego rodu: „Bo ja myślę [...] że co będzie to będzie, a my mamy swoje polskie szczęście... Ja mam pamiętniki rodzinne, bo my jesteśmy szlachta i pieczętujemy się Orlą. Jeszcze mój pradziad Wincenty miał dwie wsie w Augustowskiem. U mojego brata, co jest lekarzem w Sądowej Wiszni w Galicji, są pamiętniki. Mojego pradziada pamiętnik zaczynał się od słów „z wiarą i nadzieją” i potem znowu w 1806 zaczynał się „z wiarą i nadzieją”. Potem pamiętnik mojego dziada w trzydziestym pierwszym zaczynał się „z wiarą i nadzieją”, ale mojego ojca – szesnaście miał lat, siwy się ożenił zaczynał się już „bez wiary i nadziei” [...] Ale ja pomyślałem sobie nie mam baby, nie mam dzieci, a jak mam, to nie wiem o nich, szlachcic jestem, bił się pradziad, dziad, ojciec, pójdę się i ja bić... Jednostka w pewnym momencie musi dojść do konkluzji, że nie ma na nic wpływu – straci nawet „wiarę i nadzieję”. A widząc swoją bezsilność wobec chaosu historii, pozwoli się nieść dziejowym falom. Wspomniane przez Krupińskiego lata obrazują zawiedzione nadzieje Polaków na odzyskanie niepodległości. 1806 r. to wybuch Powstania Wielkopolskiego (wówczas w wyniku wybuchu wojny francusko-pruskiej oraz zwycięstw Napoleona Polacy żyjący na ziemiach zaboru pruskiego mieli przez chwilę nadzieję na zrzucenie obcego panowania), natomiast 1831 r. to rok klęski Powstania Listopadowego (nastąpiła wówczas likwidacja autonomii Królestwa Polskiego, rozpoczęła się Wielka Emigracja oraz brutalne represje pod zaborem rosyjskim). Pozostali bohaterowie „Gry fal” to: Seweryn de Toszczyński z Montreux (przyjaciel księżnej Koreckiej), Bolesław Łanowski (Polak planujący wysadzenie w powietrze katedry św. Piotra w Rzymie), Mieczysław Gwoździk (żołnierz-ochotnik z Dobczyc), Wasyl Iwanowicz-Kurakin (Rosjanin, żołnierz-ochotnik, wcześniej pracował w miejskim urzędzie), Piotr Szafrański (Polak, ubogi stolarz i malarz pokojowy, komunista, który mimo deklarowanego ateizmu prowadzi wewnętrzne dyskusje z Chrystusem, pod wpływem bieżących wydarzeń przerodził się w trybuna ludowego i został zabity podczas zamieszek), Giovanni Nuovo (komunista, zabity przez automobil prowadzony przez doktora Bocconi), o. Hilary Bredkowski (jezuita) oraz Giuseppe Bocconi (doktor praw, sprawca śmiertelnego wypadku, w wyniku którego doszło do zamieszek ulicznych pod przewodnictwem Piotra Szafrańskiego). Powieść „Gra fal”, będąca odzwierciedleniem ówczesnych dekadenckich nastrojów społecznych, zgłębia tematykę samotności jednostki i jej uzależnienia od „wichrów historii” oraz obrazuje fascynację K. Tetmajera potęgą natury. Wydanie „Gry fal” z 1925 r. ukazało się w serii „Biblioteka Groszowa” wydawnictwa E. Wende i Spółka (jako tom 9). Księgarnia i Wydawnictwo E. Wende i Spółka zostało założone przez Edwarda Wendego (1830-1914) i była to jedna z najważniejszych oficyn i księgarni w Warszawie. Siedziba firmy mieściła się przy ul. Krakowskie Przedmieście 9. Dziś oryginalne przedwojenne druki tego wydawnictwa mają status „białych kruków”. Edward Wende osiadł w Warszawie w roku 1858 i stał się członkiem Kolegium Kościelnego ewangelicko-augsburskiej parafii pw. Świętej Trójcy w Warszawie. Pierwszą swoją warszawską księgarnię, mieszczącą się przy ulicy Senatorskiej, założył ze wspólnikiem Wilhelmem Sanderem. Po kilku latach, spłaciwszy wspólnika, przeniósł księgarnię na Krakowskie Przedmieście, gdzie działała do likwidacji firmy. Przy księgarni istniała też czytelnia. Oprócz sprzedaży książek – także tych wydanych w Galicji i zakazanych przez cenzurę carską – Wende prowadził również działalność wydawniczą, publikując głównie pozycje naukowe z serii wydawnictw Warszawskiego Towarzystwa Lekarskiego i Kasy im. Mianowskiego. W 1898 r. Edward Wende sprzedał księgarnię swym współpracownikom, m.in. starszemu synowi Romanowi (1863-1932), który pozostał w firmie do roku 1905. W roku 1911 księgarnię zakupił Ludwik Fiszer (1890-1962), który nadal prowadził ją pod firmą Wendego do 1928 r., kiedy to uległa likwidacji. Trzeba też wspomnieć, że w siedzibie E. Wende i Spółka – pod adresem ul. Krakowskie Przedmieście 9 – mieściło się też w latach 1920-1925 Towarzystwo Wydawnicze „Ignis”. Była to wydawnicza spółka akcyjna powiązana z Polską Partią Socjalistyczna (PPS), w której funkcję Prezesa Zarządu sprawował Kazimierz Wende (młodszy brat Edwarda Wendego). Początkowo oficyna „Ignis” dobrze prosperowała i miała nawet oddziały w Bydgoszczy, Siedlcach i Toruniu. Współpracowała ze znanymi pisarzami i wydawała prestiżową serię „Książki Ignisa”, na którą składały się wybitne utwory literackie. Ponadto przejęła wydawanie pisma „Skamander”. Niestety późniejsze złe decyzje finansowe prezesa oraz panująca wówczas w Polsce niestabilna sytuacja bankowa, w powiązaniu z reformą walutową, doprowadziły w 1925 roku do ogłoszenia bankructwa i zamknięcia „Ignisa” wraz z filiami. Upadłość przedsiębiorstwa nie powstrzymała jedna Kazimierza Wendego od kontynuowania działalności wydawniczej i jeszcze w 1925 roku zdążył wprowadzić do sprzedaży serię tanich powieści pn. „Biblioteka Groszowa” w cenie 95. gr. za egzemplarz. Ukazywały się co tydzień i w latach 1925-1927, kiedy były wydawane. Liczba tytułów przekroczyła 200. Powieść „Gra fal” ukazała się jako 9. tytuł w tej serii. W związku ze wspomnianą trudną sytuacją ekonomiczną Kazimierza Wendego wspomniana powieść ma w metryczce wydawniczej dość skomplikowany zapis: WARSZAWA, E.WENDE i S-KA Poznań, Fiszer i Majewski. Łódź, Katowice, Ludwik Fiszer. Toruń i Siedlce, Tow. Wyd. „Ignis”. Wspomniany w metryczce Jan Ignacy Majewski był wspólnikiem Ludwika Fiszera w działającej w latach 1919–1940 na terenie Poznania (przy ul. Gwarnej 19) firmie wydawniczej „Fiszer i Majewski, Księgarnia Uniwersytecka T. z o.p.” [Towarzystwo z Ograniczoną Poręką]. Zainicjowana przez Kazimierza Wendego seria „Biblioteka Groszowa” początkowo przynosiła zyski, ale późniejsze nieuczciwe działania konkurencji, polegające na publikowaniu podobnych wydawnictw w mocno zaniżonych cenach, doprowadziły ostatecznie do nieopłacalności tego przedsięwzięcia. Ostatecznie Kazimierz Wende podjął decyzje o definitywnym zaprzestaniu działalności wydawniczej i w lutym 1929 r. wyjechał na dłużej do Brazylii. Powrócił po II wojnie światowej (już w lutym 1945 r.) i próbował dalej prowadzić działalność wydawniczą w swoim dawnym lokalu. Jednakże, po nacjonalizacji firm wydawniczych w 1950 r. i powstaniu państwowego przedsiębiorstwa „Dom Książki”, Kazimierz Wende z pracodawcy musiał stać się pracownikiem tejże firmy. Edycja „Gry fal” z 1925 r. zeszła z pras drukarskich założonej w 1920 r. firmy „Drukarnia Bankowa”. Była to spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z kapitałem zakładowym w wysokości 50 tys. złotych. Firma słynęła z wysokiej jakości druku czasopism, map wojskowych, książek oraz ważnych dokumentów państwowych. Przed II wojną światową ( 1938 r.) „Drukarnia Bankowa” nadal działała - mieściła się wówczas przy ul. Moniuszki 11, jej ówczesnym dyrektorem był inż. Feliks Winawer, a prokurentem - Wacław Jarosz.